Skocz do zawartości

Spooky Fox

forumowicz
  • Zawartość

    12
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witam wszystkich. Wiem, że takich tematów w tym dziale jest od groma i jeszcze troszkę, ale przeglądając je niestety nie znalazłem odpowiedzi na swoje pytanie. Otóż poszukuję samochodu w przedziale cenowym widocznym w tytule - czyli 3500-6000 złotych. Plus-minus 1000 złotych, ale wolałbym tego uniknąć. Oczywiście w przypadku kupna samochodu za 7000 złotych odpada jakiekolwiek przy nim grzebanie, bo całe moje fundusze pójdą na auto. W przypadku niższej ceny doskonale wiem, że pewnie będzie trzeba co nieco zainwestować. Moje zainteresowania, jeżeli chodzi o samochód są bardzo rozbieżne. W chwili obecnej posiadam Golfa Mk2, który okazał się na tyle rozczapierzoną, rozklekotaną kupą złomu, że po prostu nie opłaca mi się niestety wkładać w niego więcej pieniędzy. Założenie było inne, ale niestety brak funduszy robi swoje. A pakując w niego 3, 4 tysiące, to już wolę kupić sobie auto, które będzie nieco większe, lepiej wyposażone czy chociażby wygodniejsze. Moje małe wymagania: Sedan/limuzyna lub jakiś większy hatchback. Omijamy szerokim łukiem kombi. Kombi są dla "rodziniastych". Ja jeżdżę sam, tudzież od czasu do czasu z moją drugą połową. Rzadziej przewieziemy teściów. Jeszcze rzadziej wozimy w bagażniku połowę składu budowlanego. Dlatego kombi mówimy stanowsze nie. Elektryczne szyby. Nie obraziłbym się na 4x, ale sam przód też może być. Elektryczny szyberdach. Ewentualnie klimatyzacja, która jakaś super wymagana przeze mnie nie jest. Ja chcę po prostu działające ogrzewanie/"ozimnianie". Silnik, czyli to, co tygryski lubią najbardziej - najmniejszy, jaki bym chciał, to 1.6. W przypadku hatchbacka dolna granicy to 90KM, a w przypadku sedan/limuzyna to co najmniej 120KM. Nie chcę mieć jakiegoś zamulacza pod maską. Najlepiej pasowałby mi silnik 2.0 lub 2.3 z jakąś ciekawą sekwencją. Maksymalnie 2.5 litra. Oczywiście tylko benzyna. Olej jest do pieców. Wiem, wiem - złośliwi stwierdzą, że owszem, olej jest do pieców, ale gaz jest do kuchenek, więc będzie typowy pat. Po prostu omijam wszelakie diesle. Zwłaszcza w starszych samochodach nie były one jakieś super fajne. Gaz mi przynajmniej nie klekocze Czy coś jeszcze? Na pewno broń mnie cthulhu od wszelakiej maści automatycznych skrzyń biegów. Tylko i wyłącznie manual. Myślę, że to już chyba wszystko, co bym miał na uwadze. AHA! No właśnie - szerokim łukiem omijamy wszelkie volkswageny, audi, bmw, mazdy, nissany, kie i hyundaie. Czegoś jeszcze, ale zapomniałem. Przypomni mi się, to napiszę. Moje pierwsze strzały były następujące: Toyota Corolla, Ford Mondeo, Opel Vectra, Ford Scorpio. I na tym się skończyło. Jakby ktoś z Was wiedział o czymś jeszcze, za czym warto się rozejrzeć, to będę wdzięczny Dziękuję z góry i pozdrawiam.
  2. Cześć wszystkim. Mam mały problem, którego opis zmieścił się w całości w tytule tematu. W ciągu roku przeprowadzałem się dwa razy i gdzieś zapodziałem wszystkie papiery na instalację gazową. Teraz byłem na przeglądzie i dali mi dwa tygodnie czasu na załatwienie takowych. Niestety, nie wiem w ogóle od czego zacząć. Słyszałem, że to gdzieś w Gdańsku jest cała ta firma, która załatwia duplikaty tych dokumentów. Bardzo Was proszę, jeżeli możecie - dajcie wszelkie namiary na tą firmę. Czy muszę wypełniać jakieś dokumenty? Jakie numery z butli gazowej są mi potrzebne? Z góry dziękuję za pomoc.
  3. Spooky Fox

    VW Golf Mk2 1.8 Fire&Ice A.D. 1991

    Taszar - to żeś mnie dobił tymi fotkami Ale mam wzór, do czego mogę dążyć Ponawiam pytanie - czy ktoś tutaj orientuje się, czy te klamki, które pokazałem, zdadzą egzamin?
  4. Spooky Fox

    VW Golf Mk2 1.8 Fire&Ice A.D. 1991

    A co myślisz o tych klamkach? Dobry pomysł?
  5. Spooky Fox

    Chcę kupić auto z nieuregulowanym OC

    To zależy. Jeżeli poprzedni właściciel miał samochód ubezpieczony, ale po prostu nie opłacał składek, to znaczy, że to ON jest winny firmie ubezpieczeniowej i prędzej czy później komornik zapuka mu do drzwi. W takiej sytuacji wiem, że po sprzedaży samochodu umowa przechodzi na nowego właściciela, ale co z długami poprzedniego - tego niestety nie wiem. Moja uwaga - zadzwoń po prostu do pierwszej lepszej agencji ubezpieczeń i zapytaj się. Powiedz po prostu, że masz okazję kupić samochód jednakże składki były nie opłacane i czy takie długi przechodzą na Ciebie. Natomiast jeżeli obecny właściciel po prostu zakończył umowę z daną firmą kilka lat temu, to nie masz co opłacać. Samochód był po prostu bez ubezpieczenia i tyle. W takim wypadku musisz po zakupie samochodu czym prędzej zgłosić się do firmy ubezpieczeń w celu nabycia OC. I płacisz od dnia, w którym się zgłosisz. J.W. - wszystko zależy od tego, czy właściciel zalega z płatnością, czy po prostu nie ubezpieczył pojazdu. Jednakowoż - jeżeli okazałoby się, że właściciel zalega z kasą, to odradzałbym kupno samochodu od takiej osoby. Ja przynajmniej na pewno bym nie kupił. Skoro nie jest wypłacalny, to znaczy, że nie jest godny zaufania. W takim przypadku, może Ci sprzedać bubel. W sumie na pozostałe pytania odpowiedź jest taka sama. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie ubezpieczenia skończył właściciel. Może w takiej sytuacji nie byłem, aczkolwiek wiem, że ubezpieczalnie robią kłopot w momencie, kiedy zmieniasz firmę. Ta, w której byłeś poprzednio lub był poprzedni właściciel lubi robić zadymę i automatycznie przedłużać Ci umowę, pomimo, że jesteś już ubezpieczony w innej placówce. Trzeba tego pilnować, bo ubezpieczalnie to po prostu złodzieje i władują Ci się do portfela za każdym razem, gdy im na to pozwolisz. "Kiedyś za kobietę dałbym sobie rękę uciąć. I wiesz co? Teraz bym, kur*a, bez ręki chodził." - Chłopaki nie płaczą, polecam Tego co napisałem jestem pewien na 95%. Wystarczy?
  6. Spooky Fox

    VW Golf Mk2 1.8 Fire&Ice A.D. 1991

    No dobra...minął miesiąc w sumie od mojej ostatniej wizyty, ale niestety zajob w pracy nie pozwolił mi nawet dobrze się wysiusiać, nie mówiąc już o zaglądaniu na fora internetowe. Ogólnie rzecz ujmując: w dniu przedwczorajszym i dzisiejszym w moim golferze nastąpiła zmiana łożysk i szczęk hamulcowych na tylnej osi. Przy okazji przymierzałem alki, które - miejmy nadzieję - w niedalekiej przyszłości będą moją własnością. Tak chcę się tylko pochwalić Oczywiście felgi zabrudzone, jednakże sprawdzałem dzisiaj każdą z osobna i nie ma żadnych pęknięć, otarć czy wgnieceń. Wystarczy je tylko potraktować szczoteczką i pastą do zębów i będą jak nowe. Oczywiście przy okazji bębny hamulcowe "pokolorowane" zostaną na kolor srebrny. W chwili obecnej targuje się z blacharzem o zrobienie tylnej prawej części i zacząłem odkładać na nowy zderzak tylny oraz przedni. Niestety nigdzie nie mogę dostać tych plastikowych nakładek na progi ale myślę, że sobie poradzę. Oczywiście jak tylko felesie będą miały obuwie i będą założone, nie omieszkam się tym pochwalić. Aha i jeszcze tak na koniec. Pewnie właściciele golfów II będą wiedzieli o czym mówię - klamki w drzwiach. Doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Wymieniałem ostatnio po stronie kierowcy, ale wytrzymała mi około sześciu miesięcy Przed chwilą natrafiłem na aukcję na alledrogo i znalazłem cuś takiego http://allegro.pl/w-golf-i-ii-jetta-klamki-4-szt-z-kluczem-tuning-i2378746808.html Powiem Wam, że się na nie napaliłem jak świnia na obierki, ale nie wiem, czy nie obudzę się z ręką w nocniku. Jak myślicie, zadziałają? Ogólnie to od dłuższego czasu zastanawiałem się jak wrzucić klamki z III do II, a tutaj już jest. Będą dobre? W sumie za tą cenę, to nie oczekuję nie wiadomo czego, ale chce, żeby mi się chociaż drzwi normalnie otwierały
  7. Spooky Fox

    VW Golf Mk2 1.8 Fire&Ice A.D. 1991

    Nie to, żebym się kłócił, ale czy wbity model w niemieckie papiery nie świadczy o tym, że to jest jednak Fire&Ice? Poza tym - wyposażenie, silnik, pakiet gt...myślisz, że komuś aż tak by zależało upodobnić zwykłego golfera na F&I? Wiesz, jak nie będę w stanie zdobyć oryginałów po jakiejś normalnej cenie, to na pewno nie będę szukał na siłę czegoś za 1000 złotych, bo po prostu mnie na to nie stać. Jeśli tak się stanie, to z progami zrobię to samo, co z przednim zdesiem - czarna perła i jechana z tematem. Może jak ktoś z lupą będzie biegał, to się dopatrzy, że to nie nówki, a jedynie odświeżone części, ale czy nie na tym wszak polega to wszystko? Nie trzeba wydawać przecież kroci, żeby samochód wyglądał bajecznie. Wyjątek stanowi tylny zderzak, który jest tak pogięty w miejscu stuknięcia (widocznym na zdjęciu), że żadna opcja odświeżenia nie wchodzi w grę, bo się po prostu nie da. Powiem Ci szczerze, że rzeczywiście większość wersji nie były zbyt urodziwe, ale wg mnie F&I jest czymś wyjątkowym. Przynajmniej w moim mniemaniu. Nie jest niepotrzebnie udziwniany i kolorowany, a kolor tapicerki jest po prostu taki miodny, że aż miło patrzeć. Ale oczywiście to akurat pozostaje w kwestii gustu. Nee...wszystko, ale nie BMW i nie Alfy. Nie wiem czemu, ale te dwie marki kojarzą mi się...cóż, niezbyt przyjemnie. Może ze względu na posiadaczy owych samochodów. Z mojego doświadczenia wiem, że nie są to ludzie godni uwagi, ale of course są wyjątki Dziękuję. Tylko wiadomo, że wszystko to rozbija się jednak o pieniądze. Może fakt, że jest to golfer i części nie są drogie, jednakowoż człowiek po wydostaniu się z rodzinnego gniazda zmienia swoje priorytety Wiadomo, że najpierw dom i rodzina, a potem to, co zostanie, będzie pakowane w golfera. Tak czy inaczej, na pewno nie pozostawię go na pastwę losu
  8. Spooky Fox

    VW Golf Mk2 1.8 Fire&Ice A.D. 1991

    Ja na pewno będę dawał podsufitkę do obicia. Na pewno będzie taki sam kolor, w jakim są fotele, a jak fundusze pozwolą i znajdę wariata, który się tego podejmie, to będę chciał na środku podsufitki pierdyknąć logo Fire&Ice. Ale to się zobaczy. Póki co są na razie ważniejsze rzeczy. No i zapomniałem napisać, skoro już mówisz o standardach. Przeklęte klamki. Nosz kurza stopa, cholery z nimi dostaję. Zmieniłem na jakieś chińskie, bo nie mam dostępu do ori, to mi nawet zimy nie przetrzymały. Normalnie masakra Powiem Ci tak szczerze, że na trasie na piątym biegu, przy 150-160 km/h spalał mi około 10 litrów gazu, więc jakoś nie najgorzej. Przy jeździe oszczędnej, czyli 110-120 i max 3000 obrotów i zużycie gazu spadło do 7, więc na ekonomię naprawdę nie mogę narzekać. Za to jakie ma pierdyknięcie Nie jestem mistrzem 'prostej spod świateł', ale powiem, że spod zielonego nie jedna audica i beema się zdziwiła. Tylko przy takiej jeździe (czyli 4-5 tysięcy obrotów i zmiana biegów), to w mieście ten potwór potrafił mi spalić nawet 20 litrów gazu O_O Summa summarum, jest ekonomia, a kiedy trzeba, jest małe co nieco pod prawym butem. Mieszkam w takim mieście, że gdzie nie pojadę, to tranzyt, więc w pewnym momencie przydaje się dobry moment obrotowy. Roboty jest mnóstwo, tylko boję się o koszta, zwłaszcza tej blacharki z tyłu. Znajomy blacharz mi powiedział, że żeby to było zrobione na picuś glancuś, to z 1.5k muszę na to wyłożyć, razem z częściami. Ja osobiście nie jestem jakimś mega mechanikiem czy blacharzem i łapię się tylko za to, za co wiem, że temu podołam. Z resztą muszę liczyć na dobrych ziomków. Myślę, że nie będzie źle. Wiesz, czytałem troszkę o tym modelu. Kurde, nie dość, że wyszło ich naprawdę mało (mówię tutaj o Fire&Ice w pięciodrzwiowym nadwoziu z silnikiem RP), to jeszcze praktycznie wszystkie sprowadzone były do wschodniej i centralnej Europy i po prostu zajeżdżane na amen, skończywszy na złomowisku. Mając takie pojęcie, że jestem właścicielem jednego z - powiedzmy - tysiąca takich sztuk na świecie, jestem naprawdę podjarany tym, że mogę przywrócić mu nieco blasku. Gleba odpada. W ogóle to nie jestem jakimś super fanem niemieckiego tuningu. Dlatego też chcę iść w oryginał, tylko nieco zmieniony. Poza tym w rejonie, w którym mieszkam, gleba jest po prostu morderstwem dla auta. Już raz zostawiłem przedniego zdesia na chodniku, a ostatnio wjechałem w taką dziurę, że musiałem wymieniać miskę olejową. Poza tym - brak garażu. Więc jeżeli chodzi o tuning - na pewno dobra felga, czternastka. Na zimę mam fele, bez kapsli, bo zasłyszałem, że kapsle zimą mordują felgi. Więc alusy na pewno. Do tego angeleye z przodu i cristalredy z tyłu. Wydech na końcu zmienię, ale tylko końcówkę, najpewniej na taką samą, bo ani nie jest duża, ani nie rzuca się w oczy. Swoją drogą, jak widzę rynnę zabraną ukradkiem z jakiegoś domostwa i wstawioną pod tylny zderzak, to mnie normalnie krew zalewa. Do środka nowa decha i myślałem nad białymi zegarami i fioletowym oświetleniem, co by pasowało do ogólnego look'u. Na pewno będę wymieniał fotele. O podsufitce wspomniałem. Do tego oryginalne z Fire&Ice dywaniki i nowa kierownica, również oryginalna. Podsumowując - chcę jak najwięcej części zostawić oryginalnych. Nie jestem fanem zmian, zwłaszcza, że sam model F&I jest na tyle kultowy i rzadko spotykany, że nadawanie mu fałszywego look'u jest dla mnie osobiście świętokradztwem Wiem, wiem Przeglądałem już ten temat wzdłuż i wszerz i jestem pełen podziwu dla pracy. I tak sobie przypominając, wspomnę jeszcze o audio w moim golferze, ale to już na samym, samiutkim końcu. Cztery głośniki, dobra jednostka sterująca, mały wzmacniacz i tuba. Oczywiście wszystko w soniaczu albo pionnerze. Ale to już na tyle odległe rzeczy, że na razie o nich tak mocno nie myślę A tutaj zdjęcia, o które prosiłeś To jest ten tył, o którym pisałem. Kitu tyle nawalone, że trzeba wymieniać praktycznie połowę z całego tyłu, żeby to wszystko miało ręce i nogi. A tak niepozornie wygląda, prawda? Fotele zajechane jak hooker na emeryturze. Po prostu masakra. Trzeba wymienić i to jak najszybciej. Jak już pisałem - zostało to naprawione. Zdeś pokolorowany na czarną perłę i porządnie dopasowany. Jednakże jest pęknięta zaczepka, więc będę się zastanawiał nad całkowitą zmianą na nowe. Jeśli znajdę takowe. O tutaj tak na wesoło - styczeń/luty w Sudetach. Możecie mi wierzyć lub nie, ale odśnieżone auto zostawiłem tylko na cztery godziny. Przyszedłem i zastałem takie cóś...prawie godzina odśnieżania
  9. Spooky Fox

    Samochód do 3500 zł max 4000 zł

    No tak...jeżeli chciałbyś zostać z samym fotelem na ulicy, kiedy cała buda Ci się rozjedzie, to rzeczywiście proponuję Golfa 3. Na poważnie - Mk3 to tak totalny niewypał, że za 4k dostaniesz zeżartego przez rdzę rupla. Odpada na dzień dobry. Corsa 1.4, może jakaś skodzinka. Toyotę Corollę też dostaniesz za te pieniądze. No i po sobie mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o spalanie, to za 3.5-4k dostaniesz Golfa Mk2 w zajefajnym stanie. Tylko zalewać i jeździć. '91 rocznik dobrze zadbany pojeździ Ci jeszcze z dekadę bez większych problemów. Wieślibrę omijaj szerokim łukiem. Do tego Opla pasuje jedynie wioskowy burak w dresinku adidasa. Poza tym silnik potrafi Ci zeżreć z 15 litrów LPG. Zwłaszcza w mieście.
  10. Spooky Fox

    HOTHATCH do 20 tys

    Zdecydowanie brakuje mi tutaj Leona i Ibizy. Golf i A3 mają tyle wspólnego z hot, co ich osiemdziesięcioletni kierowcy To, że mają turbałę nie robi z nich hotów. Co innego taka Fiesta czy Leon. Aha i jeszcze pytanko - czy tylko benzyna? Bo według mnie taki Leonik 1.9 TDi jest bardziej 'hot' niż 1.6. I na pewno mniej Ci spali, zwłaszcza w mieście. To do 20 tysi. Jakbyś gdzieś, w którejś z kieszeni znalazł jeszcze z pięć tysi, to na pewno proponowałbym Fiata Punto Abarth. Rocznik 2008 z małym przebiegiem niestety to już wynik 25-30 tysi, ale z 2007 z przebiegiem około 80-100k znalazłbyś już za 21-22 tysiące. Jakbyś się dobrze potargował, to na pewno za 20k byś takowego dostał. Według mnie taki abarcik posiadający 180bhp ma więcej do powiedzenia niż większość wymienionych przez Ciebie hotów. Tylko jedyny minut to taki, że to fiat jest...
  11. Witam wszystkich. Jak widać, na forum jestem nowy, lecz myślę, że pobędę tutaj dłużej, dlatego chciałbym Wam wszystkim pokazać mojego kochanego golfera. Kupiłem go rok temu od młodej kobiety, której były chłopak zostawił ten samochód, a ona osobiście bała się nim jeździć. Cena, biorąc pod uwagę całokształt i wówczas pięciomiesięczną instalację gazową była śmieszna - 1700 złotych, jednak została 'zjechana' do 1400 złotych, ponieważ auto nie posiadało przeglądu i ubezpieczenia oraz miało parę nieciekawych minusów, ale o tym zaraz. Seryjnie silnik o oznaczeniu RP, słynący z legendarnych wręcz przebiegów, posiadał 90 kucy. Jednak pierwsza wizyta u znajomego na hamowni i miłe zaskoczenie - 97 bhp. Ktoś jeszcze w Niemczech zrobił kawał dobrej pracy przy silniku. Autko w Niemiec sprowadzone było w 2009 roku, więc dopiero od trzech lat jeździ na Polskich drogach, a co za tym idzie, nie jest rozklekotane. Niestety, w ciągu 3 lat ktoś zdążył go już oszpecić. Główną rolę w oszpeceniu najpewniej odegrał poprzedni właściciel, który zamiast od razu wymieniać tył, odje*ał taką fuszerkę, że każdy fan marki VW spaliłby go na stosie na herezję. Samochód był całkiem solidnie puknięty w tył, przez co tylny pas i lewy tylny błotnik idą pod młotek. Minusy zakupionego samochodu (do zrobienia) - puknięty i niezbyt dobrze 'zrobiony' tylny pas - pęknięta deska rozdzielcza - zaniedbane wnętrze - zajechane fotele - porwana podsufitka - uszkodzone lusterko kierowcy - zaniedbane felgi I to w sumie by było wszystko. Całość może nie raziłoby przeciętnego użytkownika, któremu samochód miałby służyć tylko i wyłącznie do dojazdów do pracy. Takimże byłem - potrzebującym transportu człowiekiem w nowym mieście, który codziennie do pracy musiał dochodzić prawie 8 kilometrów. Teraz jednak sytuacja się zmieniła i mam zamiar włożyć co nieco w to auto. Głównie dlatego, że owym będzie jeździła moja druga połówka, ale i dlatego, że troszkę szkoda mi patrzeć, jak jedna z nielicznych dostępnych sztuk modelu pięciodrzwiowego Fire&Ice idzie na złom. Plus zakupionego samochodu + silnik RP znany z niezawodności i epickich przebiegów + wyśmienita baza do tuningu (bez bajerów; chcę iść w oryginał, bez żadnych świecidełek) + model Fire&Ice + pięciodrzwiowy + wygodne, miękkie (lecz nie za bardzo) zawieszenie (zwłaszcza na polskich drogach jest to ogromny plus) + praktycznie nowa instalacja gazowa + przy spokojnej jeździe bardzo oszczędny (na trasie Kłodzko-Gdynia spalił 7 litrów LPG/100 km) A oto kilka zdjęć - lato/zima 2011/2012 Co zostało zrobione? Głównie został poprawiony przedni zderzak. Pomalowany na czarną perłę i porządnie założony, więc nie zwisa już tak smutno. Felgi zostały pomalowane na jednolity, czarny kolor i założone zostały na nie srebrno-fioletowe felgi komponujące się z lakierem. Wymienione zostały świece i filtr powietrza, przez co moc wzrosła do 109 kucyków. W najbliższych planach jest wymiana foteli. Mam na oku piękne, jednak sprowadzić je trzeba z Niemiec. Są w oryginalnym stanie. Według sprzedawcy były zamontowane w golferze, który przejechał 40 tysiączków. Od tamtej pory leżą gdzieś w kącie magazynu. Nie mają żadnych pęknięć ani brudu - po prostu 100%. Zaraz potem wymiana tylnego pasa wraz ze zderzakiem oraz błotnika. W kolejce zaraz po tym jest na pewno wymiana tylnych lamp na white-redy oraz zakup czternastocalowych felg, pewnie BBS lub jakichś mniej oklepanych. Oczywiście wymiana deski rozdzielczej na miękką oraz wszystkich minusów wypisanych wcześniej w tym poście. Silnik zostawiam już w spokoju. 109 bhp w tak małym aucie jest wystarczającą mocą, zwłaszcza że pojawił się teraz problem z trzecim cylindrem, który nie chce za bardzo pracować. Zajmę się tym w pierwszej kolejności, tylko najpierw muszę się dowiedzieć co go tam boli. Po tym wszystkim zastanowię się nad zmianą skrzyni biegów na manualną sześcioprzekładniową, żeby na trasie przyjemniej i jeszcze oszczędniej się jeździło. No i to w sumie na tyle. Troszkę pracy mnie przy nim czeka, ale mam nadzieję, że efekt końcowy będzie na tyle zajebisty, że będzie mi się opłacało. Pozdrawiam.
  12. Spooky Fox

    Dzień doberek

    Chciałbym tutaj przywitać się ze wszystkimi forumowiczami, motoryzacyjnymi zapaleńcami. Mam na imię Leszek. Pochodzę z Gdyni, lecz w chwili obecnej mieszkam w Kłodzku. Motoryzacją interesuję się odkąd pamiętam, jako że mój ojciec był zawodowym kierowcą, z którym zjeździłem całą Polskę. Prawko mam od paru ładnych lat. Wszystkie moje samochody były w pewien sposób ikonami motoryzacyjnymi, jeżeli nie w Polsce, to w Europie Środkowej i Wschodniej. Łada Żiguli, Fiat 125p, Fiat 128 Sport Coupe, a w chwili obecnej VW Golf Mk2 1.8 Fire&Ice z 1991 roku. Tak czy inaczej - samochody zawodzące i wymagające uwagi, jednak za młodu wychodziłem z założenia, że im więcej pracy wkłada się w dany samochód, tym większa z tego frajda. Teraz niestety jest inaczej. Praca, rodzina, mieszkanie i w zasadzie na pracę przy samochodzie nie ma się albo czasu albo pieniędzy, a najczęściej ani jednego ani drugiego. Mimo wszystko staram się nadal w jakiś sposób łączyć pasję z wymogami życia, co idzie mi raz gorzej, raz lepiej. Dobra, nie będę Was już więcej zanudzał, tak więc - dzień dobry wszystkim, mam nadzieję na gorące dyskusje. Pozdrawiam, Spooky.
×